czwartek, 21 listopada 2013

Antrejki i inne kejtery

Jak już mówiłam na początku nie jestem z Poznania. Urodziłam się i wychowałam w Elblągu w warmińsko- mazurskim. Generalnie na moich terenach nie ma żadnej specyficznej gwary głównie dlatego, że większość ludności jest napływowa, po wojnie wszyscy jechali na ziemie odzyskane. Ale nie o Elblągu dziś chciałabym pisać.
To co mnie urzekło w Poznaniu to między innymi gwara! W życiu bym nie pomyślała, że nie będę rozumieć co rodak do mnie mówi :D
Pies kejterem, ziemniaki pyrami, dzielnica fyrtlem a papieros ćmikiem- coś niesamowitego! Nie mówiąc już nawet o "tej", którego zasada użycia dalej jest dla mnie zagadką. Bardzo podoba mi się ten lokalny folklor szczególnie, że gwary używają nawet młodzi ludzie. Codziennie słyszy się ile to wiary gdzie było, co kto trzyma w antrejce albo jaki gźik jest dobry. Jednak postanowienie mam jedno, mimo tego, że gwara jest cudowna nie chce się nią zarazić w końcu jestem lokalną patriotką i swojego pochodzenia się nie wyprę :D

A tu specjalnie dla Was pyry z gzikiem :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz