We wrześniu przeprowadziłam się do Poznania. Co zabawne nic kompletnie nie wiedziałam o tym mieście i nigdy w nim nie byłam. Przyjechałam tu na studia i od samego początku chciałam mieć bloga, który będzie mi towarzyszyć w tym nowym miejscu. Fakt faktem dopiero po prawie dwóch miesiącach się zmobilizowałam i piszę ale co mi tam!
Od połowy września staram się poznać miasto i idzie mi to raz lepiej raz gorzej. Nie mam problemów z orientacją(a tego się okropnie obawiałam!) i jestem zadowolona z tego miejsca. Może nie widziałam zbyt wiele jeszcze ale są miejsca w których już się zakochałam.
Stare ZOO jest najpiękniejszym zoo jakie kiedykolwiek widziałam. Jest malutkie, nie ma słoni i żyraf ale ma tak niepowtarzalny klimat, że aż żal nie pójść. W dodatku jest na mojej trasie uczelnia-dom więc będę tam zaglądać regularnie.
Malta- idealna na jesienne spacery, ogrom przestrzeni, woda, drzewa- mazury w centrum Wielkopolski :D A że ja z Warmii i Mazur jestem to Malta podbiła moje serce.
Może to i oklepane ale
Starówka( choć podobno w Poznaniu na Stare Miasto nie mówi się starówka)- jest duuża, klimatyczna i zawsze pełna. Tego mi brakowało w moim rodzinnym mieście, że jest zawsze dużo ludzi. Osobiście odniosłam wrażenie, że wygląda jak Grand Platz w Brukseli ale nikt nie podziela mojego zdania dlatego tylko ja mam małą Brukselę w środku Poznania, swoją własną :)
Śliczny i przyjazny osiołek w ZOO.